piątek, 17 października 2008

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Dawno temu w Tajlandii

Hmm przede wszystkim muszę przyznać , że dawnoooooooo mnie tu nie było. Wstyd ale taka prawda XD

Wiele się w tym czasie wydarzyło ale nie będę o wszystkim pisać, bo po co? Nie będę nikogo zanudzać. Napisze tylko o kilku fajniejszych sprawach:)


W maju miałam przyjemność i zaszczyt udać się do Tajlandii, dawnego Syjamu by przekonać się jak wiele piękna pozostało z dawnych lat tego królestwa, które wiodło prym w południowej Azji.

Ale od początku:)

18 maja 2008 o godzinie 18 45 (bo bylo przesuniecie mieliśmy lecieć o 18 30) z lotnika w Berlinie 8 osobowa grupa w składzie: Poznaniacy=> Błażej, Michal, Marta(moja siostra) i ja, oraz Warszawiacy=> Dorota, Iwona, Filip i Karol wyruszyliśmy w podróż w nieznane do Bangkoku ;-).
O to ekipa w całości:




Po nudnych 11 godzinach lotu na nowym lotnisku w stolicy dawnego Syjamu czekał na nas Daniel, co przyjęliśmy z zadowoleniem, bo to znaczyło, że nie zginiemy w obcym kraju pozostawieni na pastwę losu tamtejszej ludności:D

Potem było już zwiedzanie świątyń buddyjskich, pałaców, starych stolic, biednej dzielnicy Bangkoku, imprezowanie, zakupy, lot na północ do Chang Mai gdzie czekały słoniki, tygrysiątka, Chang Rai złoty trójkąt, wizyta w Birmie i w Laosie. Powrót do Bangkoku, lot na południe, rejs na wyspe Phi Phi, plaża słońce, ocean. Powrót, nocna jazda busem dla vipów, Bangkok, farma kokusów:D I wielki targ na ostatnie zakupy.

Do kraju wrociliśmy 2 czerwca.

Ja jestem zakochana w Tajlandii. Właściwie w Bangkoku. Niby nic ciekawego. Wszędzie pełno betonu, brudno, pełno ludzi, ale gdzieś z poza tego betonu wyłaniają się maleńkie albo ogromne złote świątynie i pałace. Bogactwo i przepych mieszają się z ubóstwem, wyszukany smak z totalna tandetą , a nowoczesność z zacofaniem. Myślę, że wymieszanie się tych wszystkich sprzeczności sprawia iż Tajlandii urzeka i sprawia , że kto raz tu przyjedzie chce tu wrócić...

Dlatego znowu jedziemy w kwietniu:) Już się nie mogę doczekać ^^







czwartek, 20 grudnia 2007

środa, 7 listopada 2007

Nowy przystojniak w domu:D

Oto Bazyli, który dostał nowe imię tuż po adopcji (bo w domu już jeden Bazyli jest)- Franc zwany Frankiem:D Franio:*



piątek, 2 listopada 2007

Choszczno

19 pazdziernika wybrałam się do Choszczna do "teściowej" ;-) Oto kilka fotek


wtorek, 18 września 2007

Kozmin Wielkopolski- czyli powrót do dziecinstwa ;-)

Kozmin Wielkopolski leży jakieś 16 km od Jarocina. Jest to piękne małe miasteczko z parkami, kościołami , zamkami i wieloma pięknymi zabytkami. Jest to również miejsce, w którym urodziła się i wychowała moja mama. Ja po urodzeniu mieszkałam tam 3 lata i wspominam ten okres naprawdę bardzo ciepło. Jest to miejsce mojego dzieciństwa, miejsce zabaw i wspomnień. Nie będę się specjalnie rozczulać i opisywać co robiłam jak miałam dwa latka, ani nie będę opisywać jak to się lubiłam bawić na pobliskim cmentarzu zbierając kasztany, lub ile ciotek tam mam. Chce wam pokazać fotki byście sami mogli zobaczyć jak piękne jest to niepozorne miasteczko:)

Na początek dom moich dziadków:





Teraz chodzmy na spacer do miasta :